Kredyt dla lekarzy czyli lekarz na urlopie

wtorek, 21. Lipiec 2009

Jestem lekarzem w średniej wielkości miejscowości. Chciałbym przedstawić wam jak szukałem kredytu dla siebie i właściwie całej swojej rodziny. Nie, nie był to żaden kredyt gotówkowy tylko poważny kredyt hipoteczny. Lekarze mieli mieć łatwiej. Wyszło niestety inaczej. Oto moja opowieść: „kredyt dla lekarzy czyli lekarz na urlopie”.

Skąd taki tytuł mego wpisu? Stąd kochani, że na początku doradcy w bankach, które odwiedziłem i nawet doradca finansowy powiedział, że uzyskanie kredytu przeze mnie będzie dziecinnie proste i krótkie. Ostatecznie zajęło prawie 2 miesiące-a i tak udało się to dlatego, że wziąłem urlop. Inaczej sprawa ciągnęłaby się o wiele dłużej. Ale po kolei.

Znalazłszy z żoną i 2 dzieci wymarzony dom za 340 tys. zł zacząłem rozglądać się za kredytem hipotecznym. Nie chciałem inwestować w zakup swojej gotówki, szczególnie że dom wymagał trochę remontu więc postanowiłem zatrzymać pieniądze na ten wydatek (na szczęście nie wnioskowałem w banku i pieniądze na ten cel, wtedy dopiero przechodziłbym mękę).

Zacząłem od swojego banku, w którym mam konto bankowe od 10 lat. Wszystkie wpływy wynagrodzenia, przychody z prywatnej praktyki lekarskiej itd. 2 kredyty gotówkowe w pełni spłacone, karta kredytowa również na bieżąco obsługiwana. I co? Nie ma kredytów walutowych. A ja  chciałem koniecznie kredyt we frankach szwajcarskich. Mój doradca przekonywał mnie, że to nie jest najlepszy wybór i skłaniał mnie do złotówek. Podziękował. Poszedłem do innego banku-tak, kredyty we frankach są, mamy specjalną ofertę dla lekarzy, mniej dokumentów, niższa marża, ale musi mieć Pan wkład własny na poziomie 30 procent ceny domu! To więcej niż 100 tys. złotych-podziękowałem za taką „prostą” procedurę. Idę dalej, do doradcy finansowego. Tutaj znajduję trochę zrozumienia, ale ja akurat tego doradcy nie rozumiałem. Idę do kolejnego i w końcu (po 2 tygodniach bo w międzyczasie muszę pracować) trafiam na kogoś kto mnie rozumie  a ja jego. Mówi od  razu, że nie będzie łatwo. Kredyt otrzymam, ale liczba dokumentów  jaką przedstawić nie jest mała. A dom jest 30 km od centrum miasta w innej gminie, więc wszelkie dokumenty dotyczące nieruchomości musiałem załatwiać tam. Urlop był bezwzględnie potrzebny,

Wreszcie po 2 miesiącach udało się. Ale ile ja musiałem się namęczyć w tym czasie to tylko ja wiem. Nawet 3 dyżury pod rząd nigdy mnie tak psychicznie i fizycznie nie wymęczyły.

paraMedic

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.