Zamiast łagodzić zaostrzają
wtorek, 2. Luty 2010
Pod koniec ubiegłego roku banki zapowiadały znaczne złagodzenie warunków kredytowych i rzeczywiście niektóre banki dotrzymały tych przyrzeczeń. Niektóre zmniejszyły marże, prowizje, złagodziły naliczanie zdolności kredytowych. Jednakże większość banków niechętnie podeszła do tego pomysłu. Owszem deklaracje były, ale na tym zwykle się kończyło i na przykład o najkorzystniejsze kredyty mieszkaniowe jak było trudno tak jest nadal.
- Banki zaczynają jednak łagodzić swoje stanowisko w tej sprawie – twierdzi doradca finansowy. A jeżeli nie łagodzą to przynajmniej nie zaostrzają. Ostatnio zbadano ponad 30 banków, ktorych udział należności od przedsiębiorstw i gospodarstw domowych w portfelu sektora bankowego wynosi ponad 83%. Jeżeli chodzi o kredyty dla przedsiębiorstw to większość banków nie zmieniła warunków. Złagodziły nieco kryteria udzielania kredytów małym i średnim firmom, obniżyły też marże dla kredytów o tak zwanym normalnym profilu ryzyka. O ile banki spodziewają się złagodzenia kryteriów kredytów krótkoterminowych, o tyle mają zamiar jeszcze zaostrzyć je dla kredytów długoterminowych. I to jest małopocieszająca perspektywa dla przedsiębiorców.
Jeżeli chodzi o rynek kredytów mieszkaniowych to nadal jest trudno o najkorzystniejsze kredyty mieszkaniowe mimo, iż jak twierdzą banki, znacznie złagodzono zasady udzielania takich kredytów. Tym samym zwiększył się popyt na kredyty mieszkaniowe, ale banki nie zamierzają już dalej zmieniać swojej polityki kredytowej na tym rynku. Niestety, ale zaostrzone zostały kryteria na kredyty konsumpcyjne, z którymi banki ponoć mają najwięcej kłopotów. Wzrósł też popyt na zwykle kredyty konsumpcyjne. Niestety w swoich planach banki mają dalsze obostrzenia na tym rynku. Zastanawia tylko po co prowadzona jest przez banki kampania reklamowa na kredyty bez bik, zaświadczeń czy też poręczycieli, skoro mają zamiar jeszcze zaostrzyć swoją politykę na rynku kredytów konsumpcyjnych.
- Podobna sytuacja jest z kredytami studenckimi – twierdzi jedna ze studentek. – Kiedy składałam dokumenty wszystko miało już być w porządku. Tymczasem po 2 miesiącach bank przesłał mi kolejne dokumenty do wypełnienia. Musiałam też szukać jeszcze jednego poręczyciela, aby móc w ogóle starać się o taki kredyt. Zawiłość tych żądań oraz naliczania zdolności kredytowych sprawia, że normalny klient gubi się w gąszczu tych często mało sensownych przepisów. Z kredytami studenckimi miało być tak kolorowa, a wyszło jak zwykle. Podobnie, jak widzę, rzecz się ma z innymi kredytami.